wtorek, 20 sierpnia 2013

Nie bój się utraty poczucia bezpieczeństwa!


Nie bój się życia na własny rachunek. Lęk powoduje, że stoisz w miejscu, często takim, w którym tak naprawdę nie chcesz się znajdować. Nieodpowiednia praca, toksyczna relacja, a ty boisz się zacząć żyć naprawdę. Boisz się zmiany. Jeśli niczego nie zrobisz, pozostaniesz ciągle w tym samym miejscu, to staniesz niewolnikiem - szefa, męża czy partnera, społeczeństwa. Jeśli natomiast zrobisz krok ku zmianie, to osiągniesz wolność i pełnię życia.

Kiedyś pisałam o lęku przed zmianą, o tym, skąd on się bierze. Jego źródłem jest złudne poczucie bezpieczeństwa, które czujemy, przebywając w strefie komfortu. Pomyśl o tym, że masz w sobie pojemny zbiór, w którym mieści się twoja intuicja, doświadczenia życiowe i zawodowe, potencjał, talenty i kompetencje. Wykorzystaj to, by rozwinąć skrzydła i zacząć żyć.

Nie powierzaj swojego życia innym ludziom, szefom, partnerom, znajomym. Sam stań się swoim szefem. W przeciwnym razie zawsze będziesz zależny od innych, od ich zmiennych nastrojów, na łasce i niełasce jakiejś osoby. Będziesz czuł się upokorzony, a z czasem coraz bardziej wściekły. Jeśli nie zaufasz sobie i nie pokonasz lęku, to całe twoje życie będzie tak właśnie wyglądało. Chcesz tego?

5 komentarzy:

  1. Zgadzam się, musimy sobie uświadomić, że nasze życie zależy tylko i wyłącznie od nas samych i nie powinniśmy się bać podejmować zmian :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawda! ;) Popieram! Nasze życie zależy od nas i trzeba w to uwierzyć.
    Pozdrawiam Paweł Zieliński
    http://twojwybortwojaprzyszlosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. O, ten to mi było potrzebne. Przypomnienie żeby pozbyć się strachu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ...żyłam przez lata w ciągłym przekonaniu,że ,,jeśli się rozstaniemy-to nie dam sobie rady-ZGINĘ w tym podłym świecie pełnym nienawiści.Kurczowo trzymałam się swojego partnera, który w jakiś sposób dawał mi poczucie bezpieczeństwa, oparcie, odrobinę czułości .Czułam się choć troszkę potrzebna,akceptowana aż któregoś dnia wszystko się skończyło.Wszystkie zapewnienia, deklaracje, obietnice straciły na ważności.Słowa, które wzmacnialy mnie i dodawaly sił by po prostu żyć, nagle uleciały...stałam się jakby nikim, chciałam nawet umrzeć bo nie dawałam sobie z tym rady.Jak bardzo to przeżywałam nawet nie będę już pisać bo nie chcę odtwarzać tego w pamięci.Wewnętrzny koszmar! dziś nie umiem się ,,odbudować''.Nie wiem, czy na zgliszczach mojej psychiki jest to jeszcze możliwe.Raczej nie- nie mam już nawet sił ani motywacji Bo komu i do czego jestem jeszcze potrzebna?...

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczywiście, że odbudowanie psychiki jest możliwe. Zrozum, że najważniejszą dla siebie osobą jesteś Ty sama :). Jesteś potrzebna sobie. Po to, by po prostu żyć, cieszyć się życiem, smakować je, spełniać marzenia. Naucz się kochać siebie. To Ty jesteś swoją największą miłością :).
    Jeśli czujesz, że jest ci bardzo ciężko i boisz się, że sobie nie poradzisz, to spróbuj skorzystać z pomocy z zewnątrz. Czasem kilka wizyt u terapeuty bardzo pomaga odbudować wiarę w siebie i wiarę w przyszłość.
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy pozostawiony komentarz. Wasze komentarze dodają mi wiary, że to, co piszę jest interesujące i pomocne.