środa, 20 listopada 2013

Jak odzyskać kontakt z naturą?

Światło zachodzącego słońca odbijające się na lodowcu nad Chamonix. Fot. Emilia Gotz
Szybkie tempo życia, stres, ciągły brak czasu sprawiają, że to co w nas dzikie i pierwotne zatraca się i gubi, a my stajemy się niewolnikami swojej pracy, konsumpcjonizmu i materialistycznych zachcianek. Nasza prawdziwa naturalna i wolna dusza zanika, a samopoczucie pogarsza się. Odzyskanie kontaktu z naturą, wszystkim czym ona jest - prawdziwym domem, źródłem, z którego pochodzimy i do którego powracamy, może nas wyzwolić z kieratu codziennego życia. Nie zostaliśmy przecież stworzeni do mieszkania w betonowych pudełkach, do poruszania się w zamkniętej, ograniczonej ścianami i szkłem przestrzeni galerii handlowych. Jesteśmy w stanie odzyskać siebie, swoje prawdziwe życie tylko w kontakcie z żywą, barwną, czującą naturą, będąc świadkami i uczestnikami przeobrażeń, jakie się w niej dokonują.

Podczas jednego z wyjazdów wspinaczkowych odkryłam, a raczej doznałam silnego odczucia, że natura, las i skały to moje właściwe miejsce. Że nie muszę myć włosów codziennie i tak samo często brać ciepłej kąpieli, a ta w lodowatym górskim potoku może być bardzo przyjemna. Że mogę cały dzień chodzić, wspinać się, ruszać, a wieczorem grzać przy ognisku, jedząc kiełbaski i rozmawiając z przyjaciółmi. Że namiot i spanie w dosłownym sensie pod chmurką to nie namiastka domu, tylko synonim wolności. Nie zostałam stworzona do siedzenia za biurkiem kilkanaście godzin dziennie, ani do kupowania coraz to nowych rzeczy, a w rzeczywistości do hołdowania potrzebom ego. 

Jesiennie kolory w górach to nie tylko liście :). Fot. Emilia Gotz
Kiedyś spróbowałam zajęć z jogi prowadzonych przez moją koleżankę. Rozpoczynały się one od medytacji. Podczas niej wyobrażałyśmy sobie, że jesteśmy w spokojnym, jasnym miejscu, otoczone przez życzliwych nam, kochających ludzi, rodzinę i przyjaciół. To zawsze było miejsce związane z naturą. Czasem hawajska plaża, czasem ogród w Japonii lub śródleśna polana. Takie "otoczenie" powodowało, że doznawałam głębokiego relaksu i pełnego odprężenia. Myślę, że podobny skutek miałyby zajęcia z jogi w zielonym, pachnącym żywicą lesie lub słonecznym, wiosennym ogrodzie. 

Obserwacja i udział w przemianach, którym podlega natura w ciągu roku pozwala zauważyć rzeczy, których wcześniej nie dostrzegaliśmy, zmienia naszą optykę o 180 stopni. Dostrzegamy szczegóły, a nie tylko ogólne obrazy, potrafimy zachwycić się czymś zupełnie małym, niemal nieznaczącym, zapamiętujemy i przeżywamy chwile takie, jakie w rzeczywistości są - piękne i ulotne, mając jednocześnie świadomość, że żadna z nich się nie powtórzy. Jeśli przełożymy te doświadczenia na codzienność, to nauczymy się widzieć rzeczy, sytuacje i osoby w całym ich naturalnym, pierwotnym bogactwie, dokładnie takimi, jakimi są. Zagonieni, zagubieni w codziennych obowiązkach nie mamy szansy tego dostrzec. 

1 komentarz:

  1. Wpis dający do myślenia. Miałam bardzo podobnie wyjeżdżając w tym roku na dwutygodniowy wolontariat w Tatry - przez ten czas byłam odcięta od natłoku informacji, komputera, interesowało mnie tylko to, co dookoła mnie, toteż obserwowałam naturę i przez ten czas dostrzegłam wiele rzeczy, których człowiek w obecnych czasach nie zauważa (bo nie musi, przecież prognoza jest ogólnodostępna w telewizji). Myślę jednak, że ludzie powoli powracają do aktywniejszego życia, obcowania z natura - wystarczy wyjść z domu i zobaczyć, ilu ludzi biega/jeździ na rowerze... I bardzo dobrze!
    P.S. Piękne zdjęcie Polany Biała Woda w jesiennej szacie :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy pozostawiony komentarz. Wasze komentarze dodają mi wiary, że to, co piszę jest interesujące i pomocne.