wtorek, 18 marca 2014

Ratunku, tonę w długach!

Nie spłacasz kredytów, bo nie masz z czego, zaciągasz wysoko oprocentowane pożyczki, by spłacić istniejące zobowiązania i w efekcie masz coraz większe długi. Do tego tracisz pracę, a nowa jest o wiele gorzej płatna. W końcu czujesz, że niewidzialna pętla zobowiązań finansowych zaciska się wokół ciebie, dostajesz pisma z banku o skierowaniu twojej sprawy do komornika. Czujesz, że tracisz grunt pod nogami i coraz bardziej boisz się, że stracisz wszystko co masz. Wydaje ci się że jesteś w sytuacji bez wyjścia, a negatywne emocje przeszkadzają ci w podejmowaniu racjonalnych decyzji. Czytasz to i myślisz, że twoja sytuacja jest podobna. Zastanawiasz się, jak możesz ją zmienić, jak radzić sobie ze zobowiązaniami finansowymi, ale nic konkretnego nie przychodzi ci do głowy? To dlatego że nerwy i lęk przeszkadzają ci w racjonalnym myśleniu. 

Przede wszystkim uspokój się. Nie ma sytuacji bez wyjścia, a pętla długów może dopaść każdego, kto znajdzie się w niekorzystnej sytuacji życiowej. Czy świadomość, że nie jesteś sam ci pomaga? Jeśli tak, to pomyśl nie tylko o tym, że są inne osoby w takiej samej sytuacji, ale też że wiele z nich jest w stanie sobie szybko poradzić i wyjść na prostą. Trzeba tylko pamiętać o kilku podstawowych kwestiach.

Po pierwsze koniec z dalszym zadłużaniem się. Każdy kolejny kredyt na spłatę poprzedniego lub nowa pożyczka to krok w stronę dna. Musisz podjąć decyzję o zaprzestaniu kupowania czegokolwiek na kredyt. Chcesz nowy telewizor? Odłóż pieniądze i kup za go za gotówkę. Chcesz nowe buty? Zamiast wyciągać ochoczo kartę kredytową przemyśl, czy tak naprawdę są ci potrzebne. Zapewniam cię, że kilka par butów spokojnie wystarczy. Koniecznie zmień podejście do zakupów z konsumpcyjnego na praktyczne. Kupuj tylko te rzeczy, które są ci niezbędnie potrzebne, zamiast takich, które są modne albo pożądane w twojej grupie znajomych.

Po drugie, zastanów się skąd biorą się twoje długi, co jest ich źródłem. Czy jest to potrzeba, by posiadać coraz więcej rzeczy, które są ładne, modne, drogie, pożądane? Czy ma to inną przyczynę? By być szczęśliwym i zadowolonym z życia oraz mieć poczucie własnej wartości na odpowiednim poziomie nie potrzeba posiadać wielu dóbr materialnych. Czasem wystarczy wyłącznie poczucie, że ma się zdolność kredytową, by móc zacząć z niej korzystać, a za jakiś czas mieć na karku komornika. Zmieniając podejście do rzeczy, do posiadania wykluczysz przyczynę, przez którą w tej chwili masz długi i kiedy już z nich wyjdziesz przestaniesz je zaciągać i zaczniesz rozsądnie gospodarować finansami.

Po trzecie, pomyśl o założeniu konta, na którym nie ma możliwości zrobienia debetu i do którego nie dostaniesz karty kredytowej. Wybierz taką ofertę, na której dodatkowo zaoszczędzisz. Najlepiej by było to konto darmowe (zazwyczaj takie konta mają bardzo niskie oprocentowanie), bez dodatkowych opłat, np. za przelewy do innego banku, wypłaty w bankomacie, za korzystanie z karty i bez miesięcznej wpłaty minimalnej. Dzięki porównywarkom kont osobistych dostępnym w internecie z łatwością znajdziesz najlepszą ofertę. Dzięki temu unikniesz pokusy płacenia kartą kredytową, a także nie dasz się oskubać bankowi, bo prawda jest taka, że na wysokim oprocentowaniu kart banki zbijają ogromne pieniądze - twoje pieniądze, które przy odpowiednim zarządzaniu mogłyby procentować dla ciebie.

Kolejną kwestią jest stworzenie przynajmniej małego zabezpieczenia finansowego. Otwórz subkonto oszczędnościowe i wpłacaj na nie choćby najmniejsze sumy. Jeśli naprawdę jest ci ciężko, to odkładaj chociażby po złotówce dziennie z reszty z zakupów. 30 zł na koniec miesiąca to daje 360 zł na rok. Wydaje ci się to mało? Czy naprawdę masz problemy finansowe i koniecznie chcesz wyjść z długów? To wiedz, że każda złotówka się liczy. Te 360 zł (lub więcej) rocznie to będzie twój bufor finansowy. Nie wydawaj tych pieniędzy, tylko cierpliwie oszczędzaj. Jeśli zdarzy się coś nieprzewidzianego, zachorujesz, będziesz potrzebował gotówki na leki lub na naprawdę popsutego auta, to skorzystaj z tego, co udało ci się zaoszczędzić. Jeżeli możesz, to odkładaj więcej, w zależności od swoich możliwości finansowych.



Spłatę długów zostawiłam na koniec. Zazwyczaj kiedy o tym myślisz widzisz przed sobą chaos. Gubisz się we wszystkich pożyczkach i kredytach i czujesz lęk. Nie wiesz, od czego zacząć. Pomyśl jednak, że najważniejsze jest, by twoje pieniądze pracowały dla ciebie. Jeśli zaczniesz spłatę od nisko oprocentowanych długów, to wierzycielom u których masz większy procent do spłaty za jakiś czas zapłacisz więcej. Chodzi o to, by jak najwięcej twoich pieniędzy zostało w twojej kieszeni. Najlepiej więc najpierw spłacić wysoko oprocentowane pożyczki w typie "chwilówek". Każda kolejna wpłacona rata sprawi, że będziesz czuł się lepiej pod względem psychicznym. Po kilku miesiącach systematycznego spłacania długów wreszcie będziesz miał poczucie panowania nad sytuacją. Jeśli w skład twoich zobowiązań wchodzą nie tylko pożyczki, ale i niezapłacone czynsze, rachunki itp., to uszereguj je według ważności. Co się stanie jeśli nie zapłacisz za wodę i prąd? Odetną ci je, a dostawcy mediów wypowiedzą umowę. Może się okazać, że będzie problem z ponownym podpisaniem umowy na dostarczanie mediów. Zacznij więc spłatę zobowiązań od tych, które są najważniejsze, dzięki czemu unikniesz mieszkania bez prądu, gazu, internetu itp.

Innym sposobem, by uniknąć poczucia chaosu a co za tym idzie destrukcyjnego stresu jest stworzenie planu spłaty zadłużenia. Możesz w tym celu skorzystać z doradców finansowych, którzy nieodpłatnie pomogą ci stworzyć taki harmonogram. Kiedy będziesz go mieć spisany, będzie ci łatwiej, również pod względem psychicznym. Będziesz po prostu spokojniejszy, zredukujesz napięcie i stres.

Nie daj się także zastraszać windykatorom. Im chodzi wyłącznie o to, by wymusić na tobie, byś zapłacił należne raty, a twój stan psychiczny, poczucie wstydu i upokorzenia ich nie interesuje. Nie licz też na rodzinę, może okazać się, że ci nie pomogą, tylko potraktują jak czarną owcę. Postaw wyłącznie na siebie, uwierz w to, że dasz sobie radę. Oczywiście kredytów, które zaciągałeś w krótką chwilę nie da się spłacić tak samo szybko. Wychodzenie na prostą będzie trwało przez rok lub dwa, ale w końcu staniesz na nogi, spłacisz długi, tylko pamiętaj, by być konsekwentnym w tym, co robisz.

A jak radzić sobie z bankami? Z tym, że zasypują cię wezwaniami do zapłaty? Wyjść jest kilka, przede wszystkim powinieneś pójść do banku, przedstawić im swoją sytuację i poprosić o pomoc w znalezieniu rozwiązania. Może nim być np. wydłużenie okresu spłaty kredytu, zawieszenie spłaty kredytu na okres kilku miesięcy, konsolidacja kredytów (czyli zebranie wszystkich twoich zobowiązań w jedno z niższą ratą i dłuższym okresem spłaty) lub zmiana harmonogramu spłaty. Wszystkie te rozwiązania obarczone są pewnymi kosztami dodatkowymi, ale bardzo często w dłuższej perspektywie okazują się opłacalne.

Są sytuacje, w których możesz ogłosić upadłość konsumencką. Chodzi o to, by umożliwić ci spłatę maksymalnej części długów i jednocześnie oddłużyć cię. Polega to na tym, że nieruchomość, którą posiadasz, mieszkanie lub dom zostaje sprzedana, a kwota ze sprzedaży zostaje przeznaczona na spłatę twoich zobowiązań. Ale to nie wszystko - otrzymujesz plan spłaty wierzycieli i przez następne 5 lat spłacasz swoje długi według tego planu. Po tym okresie sądy zazwyczaj umarzają spłatę dalszych zobowiązań i postępowanie upadłościowe kończy się. Realizacja upadłości jest trudna i wymaga bezwzględnej sumienności i nie jest dla każdego. Największe szanse mają bowiem ci, którzy stracili pracę bez swojej winy albo popadli w ciężką, długotrwałą chorobę. Jeżeli zaciągałeś kolejne kredyty i pożyczki, ale masz pracę i jesteś zdrowy, to upadłości ogłosić nie możesz.

Pamiętaj, że emocje nie są dobrym doradcą. Jeśli nie sypiasz po nocach, zamartwiasz się i stresujesz, to tylko robisz sobie krzywdę i nakręcasz niepotrzebnie spiralę czarnych myśli i bezradności. Tracisz czas, który możesz poświęcić na wymyślenie konstruktywnego rozwiązania, dzięki któremu spłacisz swoje długi. Zawsze znajdziesz jakieś rozwiązanie i ludzi, którzy ci pomogą. Tylko uwierz w to, działaj i nigdy się nie poddawaj

7 komentarzy:

  1. Zgadzam się w 100% :)
    Po pierwsze nie poddawaj się
    Po drugie zawsze jest wyjście z sytuacji
    a po trzecie należy natychmiast przestać bo kolejne pożyczki niczego nie zmienią w nawet wręcz przeciwnie wniosą dużo złego :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Emilia jak zwykle pięknie :) !!!
    Nawet kolejność mi pasuje :) Wiem bo sam często poprawiałem sobie humor chyba wszystkimi znanymi sposobami, a to kosztuje. Miałem wieczny romans z biedą! Błędne koło pożyczek, tym bardziej że wszyscy wciskają nam zakupy, jak nie masz kasy to nic, weź pożyczkę! Społeczeństwo zbyt często kupuje rzeczy których nie potrzebuje za pieniądze których nie ma... :(
    Ważne są podstawy, kupuj aktywa a nie pasywa! To wymaga nauczenia się umiejętności odraczania w czasie. Już kiedyś polecałem tę książkę u Cibie na blogu autora Robert Kiyosaki "Bogaty ojciec biedny ojciec" ta lektura powinna być obowiązkowa w szkołach ponad podstawowych, ale oczywiście pewnie nigdy nią nie będzie. Kto przeczyta, zrozumie. Pozdrawiam, Aquarius

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam, czytałam!! :) I mam chęć na więcej takich książek :).
      Zgadzam się ze wszystkim, co napisałeś. Ci wszyscy ludzie w marketach z pełnymi wózkami w niekończącej się kolejce do kasy, a jednocześnie narzekający, że nie ma z czego, że pracodawca nie płaci tyle, ile by chcieli, żyjący z kredytów, spłacający kredyty kredytami... Tezy z tej książki powinny być głoszone z ambon w kościołach i wszędzie, gdzie się da. Może część tych osób uniknęła by stresu, problemów, komorników etc. I ograniczyłaby ilość produktów w wózkach :). Nawet jeśli ma się mało, to trzeba umieć tym zarządzać, bo zawsze to jakaś wartość. Pomnożona rośnie, wydawana znika, a przecież każdy chciałby mieć więcej, prawda?

      Usuń
    2. Odszukaj sobie też "Bogaty albo biedny. Po prostu różni mentalnie" Eker Harv T. :)

      Usuń
  3. co za głupoty, chyba osoba która to pisała nie wiem jak to wszystko wyglada w rzeczywistosci, jak komornik zabiera kase ...odkładanie środków na nowy telewzor brzmi delikatnuie mówiąc głupio, moze 10 latkowie w szkole by to łyknęli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W którym miejscu napisałam, że należy odkładać na telewizor, kiedy komornika zabiera pieniądze z konta? Przeczytaj tekst jeszcze raz, tym razem ze zrozumieniem.
      Masz jakieś inne pomysły na wyjście z długów? Jeśli tak, to chętnie przeczytam :). Podziel się tym z nami :).

      Usuń
  4. Chciałabym, by było to takie łatwe. Te rady są dobre jak się jest samemu.
    Co innego jak ma się kredyty, opłaty i leki, których nie można nie wykupić, a pieniędzy coraz mniej.
    Płacimy zobowiązania, ale brakuje pieniędzy na jedzenie, nie mówiąc o innych rzeczach, które chciałoby się mieć - naprawdę ciężko powiedzieć dziecku "nie", kiedy prosi o coś drobnego co wcześniej się mu dawało. To łamie serce.
    Szukam pracy, ale ciężko - mogę na popołudnia, wieczory czy nocki (choć wiem, że się wykończę), bo rano z bratem w szkole jestem (w ławce...). Nie mam doświadczenia i jestem "problematyczna". Brak mi dyspozycyjności.
    Co mogłabyś mi doradzić?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy pozostawiony komentarz. Wasze komentarze dodają mi wiary, że to, co piszę jest interesujące i pomocne.