poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Jak zachować pozytywne myślenie w negatywnej rzeczywistości?


Codziennie dzieje się tak wiele rzeczy, na które nie mamy wpływu, a których jesteśmy świadkami lub co gorsza uczestnikami. Wierzymy w prawo przyciągania, wierzymy, że Wszechświat nam sprzyja, ale mimo to widzimy sporo zła wokół siebie, które dotyka innych lub nas samych. W takich chwilach łatwo o załamanie, o ponowne dopuszczenie do siebie tych wszystkich negatywnych myśli, których się kiedyś pozbyliśmy i zwątpienie, że życie jest piękne i ma głęboki sens.

Jak więc zachować równowagę, nie wątpić i myśleć pozytywnie mimo wszystko?

Przede wszystkim warto zaakceptować fakt, że nie mamy wpływu na wszystko, co nam lub innym ludziom się przydarza. Choroby, wypadki, pożary, kradzieże, klęski żywiołowe, wojny to coś, co się po prostu dzieje. Nie zmienimy tego. Mamy wpływ tylko - lub aż - na to, kim i jacy jesteśmy. Możemy przecież osiągać sukcesy, rozwijać się, dbać o swój umysł, ducha i ciało. Jednakże nie jesteśmy wszechmocni. Nie uratujemy kogoś, kogo kochamy, przed chorobą za pomocą pozytywnego myślenia i afirmacji. W takich sytuacjach warto odpuścić - dać sobie prawo do własnej niemocy. A przy tym nie ustawać w wierze w swoją wartość i w to, jakimi cudownymi, wyjątkowymi i niezwykłymi istotami jesteśmy - przy całej swojej słabości.

Oczywiście są rzeczy, na które mamy wpływ i które możemy robić. Każdy dobry gest, pomoc, działanie społeczne, w które się angażujemy, prace na rzecz rozwoju duchowości, zapobiegania biedzie i bezradności potrafią zmienić życie i realia wielu osób. Spróbuj ograniczyć ilość oglądanych lub czytanych wiadomośći, tak by nie zaśmiecać sobie umysłu całym złem tego świata. Nie pozwól, by cokolwiek ciągnęło cię w dół, odbierało ci moc, radość życia i wiarę. Ale jeżeli już zobaczysz czyjąś krzywdę - to po prostu pomódl się, pomedytuj, prześlij pozytywną energię i miłość osobom, które tego potrzebują. Pamiętaj, że takie "małe" gesty mogą zdziałać bardzo wiele. Bo przecież nie tylko ty się modlisz, nie tylko ty ogarniasz świat miłością - takich osób jak ty jest całkiem sporo. To "niewiele" nagle zmienia się w bardzo dużo. Pojedynczo jesteśmy słabi, ale wszyscy razem niezwykle mocni - każdy z nas jest malutką kroplą, ale wspólnie tworzymy wielką, silną rzekę, prawdziwy żywioł. Pamiętaj o tym :).

W tym tygodniu postaraj się odpuszczać sobie. Daj sobie prawo do słabości. Ogranicz ilość oglądanych negatywnych newsów. Wysyłaj miłość i energię tym, którzy jej potrzebują. Zrób coś dobrego także dla siebie. Pamiętaj, że każdy z nas jest wyjątkowy i niezwykły, a nasza miłość i dobroć ma moc sprawczą. Otaczaj się osobami, które mają do przekazania coś ciekawego, rozwijającego. Ogranicz kontakty z toksykami. Wprowadź zasadę: jedna negatywna wiadomość - jeden pozytywny gest (jak choćby medytacja, rozmowa, spacer, czytanie, sen, praca). Niech w twoim życiu zapanuje harmonia i spokój. Życzę ci pięknego, dobrego tygodnia.

5 komentarzy:

  1. Strasznie trudno jest myśleć pozytywnie, gdy otacza nas cierpienie i tragedie.
    Ale na pewno warto przynajmniej próbować tak myśleć i robić tak, żeby nasze życie było jak najszczęśliwsze.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację :). Pozytywne myślenie to klucz do szczęśliwego życia, nawet gdy spotyka nas coś niedobrego. Nie wolno się poddawać i załamywać, bo to nie pomoże, tylko nas dobije...

      Usuń
  2. A co, jeśli w tym tygodniu dobija się sześćdziesiątki, w przyszłym roku do emerytury i dławi przed starością lęk? Zawsze bałam się starości, każdy dziesiątek lat żegnałam ze strachem, a teraz już jej dalej nie odsunę... Wiem, myślenie pozytywne, tyle jeszcze do zrobienia, pasje, wnuki, życie. Teoretycznie wszystko przerobione, ale z praktyki pała...
    joanna

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale czego konkretnie się boisz? Niedołężności, odchodzenia, problemów z pamięcią? To wszystko jest naturalne i nieuniknione, ale nie znaczy to, że czeka cię to już, zaraz, po przekroczeniu tej magicznej granicy 60 lat. Żyj jak dotąd, pełna pasji, realizuj się. Na emeryturę możesz przecież odejść wtedy, kiedy Ty będziesz chciała.
    Byłam w tym roku na wakacjach na południu Europy. Widziałam dziarskie "babcie" po 80-tce, które pedałowały na rowerze pod wielką górkę, ubrane w profesjonalne stroje. Widziałam starsze kobitki wspinające się lepiej niż nie jeden 30-latek. To tylko kwestia mentalności. Wszystkie lęki mają źródło w głowie. Można żyć z pasją niezależnie od metryki :).
    Pozdrawiam i życzę wszystkie najlepszego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdyby można było konkretnie, to pewnie byłoby łatwiej. Każde "konkretnie" - zmiana życia, koniec stałych obowiązków, które ustawiały mnie w pionie właściwie od urodzenia, konieczność samodzielnego organizowania sobie życia (choć przecież wreszcie będę wolna), choroby, niedołężność, śmierć (choć jestem wierząca) - wydają się na rozum do odparcia, ale lęk pojawia się dość często. Znów, wiem, ze każdy ma obawy przed starością i to jest naturalne, stresuje się "wypadnięciem" z obiegu, nieatrakcyjnością.. Tylko jak to przyjąć, pogodzić się i korzystać ze zdrowia, dzieci, wnuków, zająć się sobą, może wymyślić własny biznes po latach w korporacji... Zmienić akcenty na nowe....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy pozostawiony komentarz. Wasze komentarze dodają mi wiary, że to, co piszę jest interesujące i pomocne.