wtorek, 14 lipca 2015

Naucz się świętować swoje sukcesy!


Kiedy ostatnio świętowałaś z powodu jakiegoś sukcesu, który osiągnęłaś? Tylko nie mów, że było to po zdaniu matury lub ukończeniu studiów. A potem? Nie zrobiłaś niczego  spektakularnego? Nie osiągnęłaś żadnego celu, nie znalazłaś nowej, satysfakcjonującej pracy? Nie urodziłaś dziecka? Nie schudłaś i nie osiągnęłaś wymarzonej sylwetki? Nie zdałaś egzaminu certyfikującego? Przecież to wszystko są ogromne sukcesy, za którymi stoi długa, mozolna droga, pasma porażek, lęków, zmiany przyzwyczajeń i nauka nowych nawyków.

By sukces smakował jeszcze lepiej, warto go uczcić. Nawet jeśli to tylko mały kroczek w twoim wielkim planie, to poprzez celebrowanie go bardziej docenisz jego znaczenie i tym bardziej wzmocni się twoja samoocena. Stwórz swego rodzaju rytuał: pogratuluj sobie, a potem otwórz butelkę szampana, zamów kolację w restauracji lub po prostu kup sobie coś w nagrodę. Dzięki temu w podświadomości zakodujesz sobie, że wszelkie trudy na twojej drodze będą sowicie wynagrodzone, a sukces to coś niezwykle kuszącego, pozytywnego.

Zwróć uwagę, by nagroda była bardzo motywująca. To powinna być rzecz, którą lubisz, potrzebujesz i o której marzyłaś, na przykład zakup nowych butów lub torebki, wypad do kina, prawdziwe włoskie espresso i ciastko z kremem w kawiarni, weekend w spa itp. Daj sobie także chwilę czasu tylko dla siebie, takiego prawdziwego głębokiego relaksu, dokładnie takiego jak lubisz.

Pamiętaj, że każdy, nawet najmniejszy sukces wart jest świętowania. Bo na niego ciężko zapracowałaś.

Ciekawa jestem, jaki był twój ostatni sukces, który celebrowałaś?


3 komentarze:

  1. Małe sukcesy to podstawa tego co zwie się dużym zwycięstwem, i tak jak ważny jest pierwszy krok, tak realizowanie małych celów, prowadzi nas do tych wielkich na które czekamy bardzo długo :)

    Pozdrawiam mega pozytywnie

    OdpowiedzUsuń
  2. Często sami pomniejszamy nasze osiągnięcia. Gdy ktoś nas chwali mówimy, że "jakoś tak wyszło", zamiast przyznać, że ciężko pracowaliśmy na nasz sukces i jesteśmy z siebie dumni. Masz rację, warto celebrować sukcesy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie sobie uświadomiłam, że... nigdy! nie świętowałam bardzo dobrze zdanej matury, dostania się na studia, skończenia ich, dostania pracy: pierwszej, zmiany na kolejną i jeszcze inną. Ale aż mam ochotę teraz poświętować, choć może się to wydawać dziwne. Bo właśnie straciłam pracę. Przez co najprawdopodobniej stracę parę innych rzeczy. Ale... tak tej pracy nie lubiłam, firmy i ludzi w niej, że aż jestem bardzo szczęśliwa z jej utraty. Do tego w dniu kiedy dostałam wypowiedzenie - a było to trzy dni temu - trafiłam na Twojego bloga. I dzięki Tobie widzę to nie jako porażkę, ale jako szansę na to, żeby w końcu coś zmienić, zrobić po swojemu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy pozostawiony komentarz. Wasze komentarze dodają mi wiary, że to, co piszę jest interesujące i pomocne.