poniedziałek, 6 lipca 2015

Planowanie celów może przenosić góry

Jestem wielką zwolenniczką planowania i zapisywania swoich celów, zarówno długo, jak i krótkoterminowych. W przypadku tych pierwszych zawsze dzielę swój roczny plan na cztery kategorie: zdrowie, finanse, życie osobiste, kariera. Każdy cel rozpisuję na kilkanaście zbliżających mnie do niego małych kroków. Kiedy mam przed oczami plan, to łatwiej mi zrezygnować z dotychczasowych przyzwyczajeń, np. późnego chodzenia spać i łatwiej mi nabrać nowych nawyków, np. wczesnego wstawania. Wiem, że dzięki temu jestem bliżej tego, co chcę osiągnąć.

Warto zapisać swoje cele na pulpicie notebooka lub powiesić je w widocznym miejscu na tablicy motywacyjnej. Mam taką właśnie tablicę w biurze, podzieliłam ją na dwie części: na jednej zapisuję bieżące sprawy związane z pracą, a na drugiej swoje cele, marzenia oraz inspirujące cytaty. Często, chcąc nie chcąc, mój wzrok pada na słowa, które tam napisałam i dzięki temu ciągle przypominam sobie, nawet mimochodem, o tym, co dla mnie w danym czasie ważne.

Ostatnio zaczęłam biegać po górach. Wcześniej nie bardzo chciałam i nie bardzo wierzyłam, że mogę to zrobić. Ale pewnego dnia, a konkretnie poranka, oglądając film z biegu granią Tatr Zachodnich, zaświtała mi myśl: w sumie dlaczego nie? Zjadłam śniadanie, wypiłam espresso i pojechałam kupić buty. A po południu biegłam w nich pierwszy raz beskidzkimi ścieżkami. Wymyśliłam sobie cel: bieg taki jak na filmie. Jak go realizuję? Dwa razy w tygodniu biegam po 2-3 godziny, ćwiczę mój stały rehabilitacyjny zestaw (bez niego nie mogłabym się ruszać wcale), wróciłam na basen i zmieniłam dietę. Jako motywator stosuję wizualizacje, wyobrażam sobie, jak zmieni się moje ciało za kilka miesięcy, jak to będzie, kiedy pobiegnę w Tatrach, widzę słońce i złote trawy, przypominam sobie szlak i widzę kamienie pod stopami, czuję otulający mnie górski wiatr... Oczywiście treningi to nie same endorfiny i dotlenienie, ale także wiele bólu i momenty załamań. Jednak mam przed oczami wielkie wyzwanie, wielki cel i on mnie motywuje.

Po co to piszę? Żeby pokazać ci, że nie ma nic, czego nie możesz zrobić, jeśli tylko chcesz, ale musisz podejść do tego z głową. Chcesz coś osiągnąć? Ok, ale najpierw to zapisz. A potem wypunktuj całą drogę do tego, z najdrobniejszymi szczegółami. Znajdź dobry motywator, bo nie będzie łatwo. Ale za to satysfakcja z podjęcia wyzwania i z wygranej - z samym sobą, złymi nawykami, skłonnością do poddawania się - naprawdę olbrzymia :). 

2 komentarze:

  1. Planowanie to podstawa większości działań, zwłaszcza tych, które są odsunięte w czasie i wymagają większych nakładów pracy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. fajny post, to prawda, planowanie to rewelacyjna sprawa! :)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy pozostawiony komentarz. Wasze komentarze dodają mi wiary, że to, co piszę jest interesujące i pomocne.