piątek, 12 lutego 2016

John Eldrege, Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy - recenzja

"Bezpieczny? Kto tu mówi o bezpieczeństwie? Oczywiście, że on nie jest bezpieczny. Ale jest dobry". C. S. Lewis

Bardzo sobie cenię męskie postrzeganie świata, kierowanie się rozumem a nie emocjami podczas podejmowania decyzji, mówienie tego, co się myśli, bez metaforyzowania i naddawania dodatkowych znaczeń, a także brak dziecinnych fochów i obrażania się. Dlatego też zawsze miałam więcej kolegów niż koleżanek, również z tego powodu, że kobiece tendencje do dzielenia włosa na czworo i wieczne, jałowe analizowanie, co dany facet miał na myśli są mi zupełnie obce. Podoba mi się męski sposób myślenia, umiejętność słuchania, nazywania rzeczy po imieniu i chęć do poszukiwania rozwiązań. Już dawno przeczytałam "Płeć mózgu" i uważam, że książka trafia w punkt, jednak dziś chciałabym napisać kilka słów o innej ważnej lekturze, którą z całego serca polecam wszystkim kobietom pragnącym zrozumieć facetów. To "Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy" Johna Eldrege'a.

Na książkę trafiłam w najodpowiedniejszym momencie - na początku związku z kimś absolutnie wyjątkowym. Po prostu leżała u niego w domu na półce i cichutko szeptała "weź mnie...". Wcześniej przeczytałam "Żelaznego Jana" i byłam nim totalnie zauroczona, miałam więc nadzieję, że i tym razem tak będzie - mimo iż "Dzikie serce" jest bardziej religijne niż antropologiczne. Byłam także tuż po lekturze "Biegnącej z wilkami" i koniecznie chciałam przeczytać coś, co ją dopełni, co opisze partnera dzikiej kobiety. To nie jest książka o rozwoju osobistym i tak modnej ostatnio motywacji. Jej treść schodzi kilka poziomów głębiej, banalnie mówiąc trafia prosto w nasze serca, w istotę tego, czym tak naprawdę jesteśmy. Owszem, kreśli obraz męskiej psychiki przez pryzmat chrześcijaństwa, ale jest tak napisana, że z łatwością można wyciągnąć z niej treści najodpowiedniejsze dla siebie. Jeśli nie jesteście wierzący zastąpcie słowo "Bóg" słowem "natura" - to wystarczy.

Zatem według autora "Dzikiego serca" mężczyzna potrzebuje przede wszystkim przygody, zdobywania, dzikości, ryzyka i przestrzeni. To dlatego faceci lubią wychodzić z domu, biegać, chodzić w góry, do lasu, wspinać się, wędkować, polować. To tam, w naturze mogą być w pełni sobą, żyć w zgodzie z własnymi pragnieniami. Nie w barze, z kolejnym browarem w dłoni i panienką na kolanach - to właśnie jeden z objawów kryzysu męskości. W tym miejscu w książce pojawia się ta sama teoria, co w "Żelaznym..." - brak archetypu ojca, który przeprowadza przez bramę, który uczy, co to znaczy być mężczyzną tak naprawdę. Zdrady, alkoholizm, patologie - robienie tego wszystkiego nie jest udowadnianiem męskości, jest efektem kryzysu tożsamości, braku inicjacji - tej mentalnej rzecz jasna, to skutek nieodnalezienia sensu życia. A dodajmy jeszcze zniewieścienie facetów i oczekiwania kobiet, że ich mężczyźni będą jednocześnie milusi i miękcy oraz silni i twardzi - i mamy obraz współczesnego faceta rozdartego między tym, co mu się wydaje, że powinien a między oczekiwaniami kobiet, innych mężczyzn i w końcu Kościoła. Autor "Dzikiego serca" pokazuje alternatywę, lekarstwo na te bolączki, drogę, jaką każdy musi przejść, by osiągnąć pełnię i zaspokoić tęsknoty serca. Są to: stoczenie bitwy (związane z gwałtownością, chęcią współzawodnictwa i pragnieniem ryzyka), przeżycie przygody (sprawdzenie siebie, ryzyko, odkrycie, zwycięstwo) i uratowanie Pięknej (inspiracja, walka, bohaterstwo, romantyzm, namiętność).

Autor wcale nie maluje tutaj obrazu typowego macho, który własne kompleksy kompensuje sobie stylem życia. Eldrege szuka jedynie znamion autentycznej męskości w czasach, kiedy jest ona w głębokim kryzysie spowodowanym uwarunkowaniami historyczno-społecznymi. 

Kilka ważnych cytatów: 

"Jeśli bowiem naprawdę chcesz poznać, kim jesteś jako mężczyzna, jeśli chcesz odnaleźć życie, które warto przeżyć, jeśli chcesz głęboko pokochać kobietę i nie przekazać swoich błędów dzieciom, to musisz odzyskać swoje serce. Musisz udać się w góry duszy, w dzikie i niezbadane rejony - i wytropić tę nieuchwytną zdobycz".

"Tryb życia, jaki prowadzi współczesny mężczyzna, jest sprzeczny z tym, co podpowiada mu serce. Niekończące się godziny przed ekranem komputera, spotkania, notatki, telefony. Świat biznesu wymaga od mężczyzny, żeby był efektywny i punktualny. Polityka przedsiębiorstw nastawiona jest na jeden cel: aby zaprząc mężczyznę do pługa i sprawić, by produkował. Jednak dusza nie chce być zaprzężona! Ona nic nie wie o zegarach odmierzających dniówki, ostatecznych terminach czy wykazach zysków i strat. Tęskni za pasją, za wolnością, za życiem. Mężczyzna musi czuć rytm ziemi, musi mieć pod ręką coś namacalnego - ster, lejce, szorstką linę albo po prostu łopatę. Czy mężczyzna potrafi spędzać całe dnie tak, by zawsze mieć czyste i przycięte paznokcie? Czy o tym właśnie marzy chłopiec?". 

Ten fragment bardzo pasuje do przedstawionej w "Biegnącej z wilkami..." kobiecie udomowionej, którą prawie każda z nas kiedyś była. Wpisanej w kierat pracy-domu, służebnicy dzieciom, panu i władcy, męczennicy obierków z ziemniaków i pary znad gotującej się zupy. Parafrazując można napisać, że świat wymaga od kobiety idealnego wypełniania z góry narzuconych obowiązków i tłumienia naturalnych instynktów, zaprzeczania własnym pragnieniom i pasjom. Kobieta musi być cicha, posłuszna, zawsze chętnie z uśmiechem na ustach wchodząca w role, jakich wymaga od niej społeczeństwo. A takiego...! ;)

P.S. Pani Eldrege (wspólnie z mężem) również napisała książkę. Jej tytuł brzmi "Urzekająca". Czytałam i... nie polecam :). Jest całkowicie sprzeczna z tym, co czytałam w "Biegnącej..." i z tym, jak ja postrzegam kobiecość. Miałam nadzieję, że książka będzie oscylować wokół antropologii i psychologii, jak w przypadku "Tęsknot..", ale niestety zawiodłam się.. Bardzo mocno uwypuklony w niej został etos kobiety dziewicy-matki, której życiowa droga ewoluuje od spełniania się jako przedmiot ubóstwiany najpierw po przedmiot użytkowy potem. Jak zresztą sugeruje tytuł tej książeczki. I do tego niebyt fortunnie wybrana przez wydawcę różowa okładka.

1 komentarz:

  1. dziękuję za informacje. Z pewnością przeczytam, i być może dam przeczytać mojemu przyjacielowi;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy pozostawiony komentarz. Wasze komentarze dodają mi wiary, że to, co piszę jest interesujące i pomocne.