wtorek, 30 sierpnia 2016

Czy bycie najlepszym zawsze uszczęśliwia?


Każdy z nas nosi w sobie poczucie bycia kimś wyjątkowym. Nic więc dziwnego, że chcemy być najlepsi. Przez kilka miesięcy żyłam ogarnięta obsesją szybkiego zdobycia kilku wysokich szczytów w górach. Chciałam być lepsza i szybsza od innych. Planowałam skrupulatnie wycieczki i wprost biegałam po górach pobijając również własne rekordy prędkości. Parłam w górę, ale w środku czułam ciągłe napięcie. Wiedziałam, że nie tak to ma wyglądać, że góry to nie wyścigi, że zawsze ktoś mnie w końcu wyprzedzi. Wystarczy, że się przeziębię i odpuszczę jeden weekend albo że pogoda będzie zła i będę zmuszona zmienić plany. Uświadomiłam sobie, że za tym ciągłym wyścigiem stoi moje ego, które gorączkowo domaga się więcej i więcej, jakby tylko to mogło potwierdzić jego wspaniałość i wyjątkowość.

Zdałam sobie sprawę, że zawsze będzie ktoś lepszy ode mnie we wszystkim. Ktoś, kto będzie miał lepszą pracę, większe statystyki na blogu, więcej pieniędzy i szybciej zdobędzie wszystkie diamenty do górskich koron, albo chociażby w lepszym stylu. Ciągłe dążenie do absolutnej doskonałości to nic innego, jak życie na pokaz i dla innych. Wiąże się nim chęć bycia podziwianym i chwalonym, wynikająca z niskiego poczucia własnej wartości. A przecież to nie ilość i jakość naszych absolutnych sukcesów świadczy o tym, jacy i kim jesteśmy.

Kiedy ego za wszelką cenę chciało być najlepsze, czułam się w gruncie rzeczy bardzo nieszczęśliwa. Pieniądze, sława, popularność i wyróżnienia są jak narkotyk dla mózgu. Powolna zmiana sposobu postrzegania sukcesu ma podobne objawy, jak odwyk. Każda próba podporządkowania sobie własnego ego jest bolesna, o czym i ja się przekonałam.

Bardzo pomogła mi w tej zmianie koncentracja na cytacie:

"Zły dzień dla Twojego Ego to dobry dzień dla Twojej Duszy". Jillian Michaels

Zaczęłam przypominać sobie, co zawsze sprawiało mi przyjemność i nie powodowało u mnie takiego napięcia. Robienie bowiem takich właśnie rzeczy daje mi prawdziwe szczęście i sprawia, że moje życie nabiera barw. Ciągły wyścig związany jest z nienasyceniem. Pragnienie bycia najlepszym do żądza, którą trzeba poskromić. Umiejętność odpuszczania sobie na pewno się tutaj bardzo przyda. Warto także uświadomić sobie, że wystarczy być w czymś dobrym i robić to, co kochamy najlepiej jak umiemy bez oglądania się na innych. 

Pokora, zachwyt nad światem, kontemplacja jego piękna w każdej sekundzie to wartości, które powinny przyświecać nam wszystkim. Chęć bycia najlepszym niestety jest zaprzeczeniem takiego życia.


A ty chcesz być w czymś lepszy od innych? A może uważasz, że chęć bycia "naj" może być źródłem szczęścia?

4 komentarze:

  1. Zgadzam się z Tobą. Dążenie do bycia najlepszym unieszczęśliwia... Nie trzeba zawsze być pierwszym, najmądrzejszym i najlepszym we wszystkim. Warto dążyć do swoich celów i pragnień, ale w tempie, które sprawi, że będziemy robić to szczęśliwi. Nie ważne czy zrobimy coś w godzinę, w jeden dzień czy nawet w rok... Ważne ile z tego wyniesiemy, jak bardzo nas coś raduje i uszczęśliwia. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Być tu i teraz,zgadzam się z Tobą. Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Człowiek się rozwija nie wtedy gdy pokonuje innych, ale wtedy gdy przezwycięża własne słabości i bije własne rekordy. Jeśli zawsze chcesz dorównać innym pewnego dnia poczujesz się złamany i wypalony bo zawsze ktoś będzie lepszy od ciebie. Lepiej wrzucić na luz i iść własnym rytmem do wyznaczonego celu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli robisz coś z przyjemnością, a tego życzę zawsze każdemu, to tempo w jakim zdobywasz cel jest nieważne. Każdy ma swoje i może je regulować dowolnie. Osobiście uwielbiam chodzenie po górach, zwłaszcza w doborowym towarzystwie i chętnie zarażam tym dobrym wirusem innych.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy pozostawiony komentarz. Wasze komentarze dodają mi wiary, że to, co piszę jest interesujące i pomocne.