poniedziałek, 26 września 2016

19 porad dla osób rozwodzących się

rozwód | życie po rozwodzie | jak się rozwieść

Rozwód nie musi oznaczać porażki. Może być tylko krokiem ku nowemu, niezbędną, pozytywną i potrzebną zmianą. Transformacja sposobu myślenia o rozwodzie jest trudna, bowiem w zbiorowej nieświadomości pokutują przekonania, że rozpad małżeństwa to totalna katastrofa życiowa, po której jest się niemal upośledzonym emocjonalnie i społecznie człowiekiem. Do tego dochodzą religijne naleciałości, piętnujące rozwodników i wskazujące im ewentualnie ciemny kąt w rogu kościoła lub innej wspólnoty. Żony panicznie boją się rozwódek tłumacząc sobie, że to zwykłe harpie, które tylko czekają, by porwać ich mężów. To niestety bolesne i krzywdzące stereotypy i nic dziwnego, że kiedy już podejmujesz decyzję o rozwodzie lub dostajesz pozew załamujesz się totalnie, obawiając się społecznego i wyznaniowego wykluczenia. 


Tymczasem warto zmienić optykę i popatrzeć na problem z zupełnie innej strony. Myślę, że po przeczytaniu tego artykułu będzie ci łatwiej zaakceptować zmianę, która właśnie następuje. Rozwód przeważnie jest bolesny, ale nie musi wiązać się z przekonaniem o byciu kimś gorszym, ani z dojmującym poczuciem porażki. Poniżej przygotowałam kilkanaście porad, które pomogą ci spojrzeć na to, co się dzieje w twoim życiu w zupełnie inny sposób, a co za tym idzie - nie obwiniać się i wyzwolić z matni krzywdzących stereotypów. Dzięki tym radom będziesz wiedzieć nie tylko, jak się rozwieść, ale i jak poradzić sobie z trudnymi emocjami.

1. Teoria tymczasowości.
Kiedyś usłyszałam od starszej ode mnie, doświadczonej życiowo osoby słowa, które wtedy mnie lekko zbulwersowały, a dziś wydają się mądre: każda osoba jest nam dana na jakiś okres w życiu. Nie ma miłości aż po grób, a w każdym razie nie zdarza się ona często. Nasze życie to ciągły rozwój i jeśli mamy za sobą 10 lat traumatycznego związku, to jest to tylko mały etap życia, nic więcej. Rozwód w takim wypadku to rodzaj inicjacji - przejścia do kolejnego, o wiele bardziej ciekawego, etapu życia i na związek z kimś nowym i lepszym.

2. Rozpad małżeństwa to lekcja.
Relacje z ludźmi czegoś nas uczą o nas samych, ludziach, świecie. Warto potraktować rozwód jako lekcję i zapisać sobie, czego się nauczyliśmy dzięki toksycznemu związkowi. Może to być szacunek dla samego siebie, odwaga, siła, konsekwencja w działaniu itp. To, co przeżyliśmy, ubogaca nas wewnętrznie, nawet jeśli wydaje nam się, że tak nie jest. Poza tym każdy z nas popełnia błędy i dobrze jest je sobie nie tylko uświadomić, ale również popracować nad nimi, aby wchodząc w nową relację nie postępować wciąż tak samo.

3. Nigdy nie mów nigdy.
Każdy, kto bierze ślub mówi, że nigdy się nie rozwiedzie. W przeciwnym wypadku po co mielibyśmy się pobierać? Ale rzeczywistość pokazuje nam, że nie warto zarzekać się, że my "nigdy" i to już "na zawsze". Czasem jest tak, że im bardziej nie dopuszczamy czegoś do świadomości, to tym głośniej się to do niej dobija.

4. Rozwód to nie porażka!
Nie warto traktować rozwodu jako porażki, ale jako lekcję do odrobienia, dzięki której nauczymy się czegoś nowego o sobie i związkach. Wszystko, co nas spotyka jest nauką, dzięki której możemy dowiedzieć się sporo o sobie i innych ludziach. Spójrz na to, co się dzieje z pewnej perspektywy, zupełnie jakby to dotyczyło kogoś zupełnie innego. Jak oceniasz tą sytuację? Jakie wnioski byś wyciągnął/wyciągnęła, gdyby to nie zdarzyło się tobie?

5. Rozwód to nie trauma!
Zdarzenia, które są naszym udziałem po prostu są. Staram się ich nie oceniać, nie dodawać im wartości, zalet i wad. Coś się dzieje i po prostu jest lub było. Słowa kształtują naszą rzeczywistość i jeśli do rozwodu czy nieudanego małżeństwa dodam wyraz "trauma", to ono takie własnie w mojej podświadomości będzie: hamujące rozwój, dołujące, piętnujące. Najlepiej myśleć o rozwodzie bez wartościowania, jako o zdarzeniu z życia, niczym więcej. Oczywiście jeśli jest on dla ciebie wyzwoleniem i czymś pozytywnym, to co innego.

6. Zmiana zawsze jest dobra.
Choć czasem tak trudno w to uwierzyć. Pomyśl, w czym nieudany związek cię blokował. Zrób sobie listę tych wszystkich rzeczy, o których marzyłeś przed ślubem, a potem nie mogłeś zrealizować. Po rozwodzie będzie na to idealny czas. Na pewno bardzo dużo zmieni się w twoim życiu w różnych jego aspektach, ale zawsze będzie to zmiana na plus. Oczywiście na początku nie będziesz w stanie tego dostrzec, ale z perspektywy czasu już tak.

7. Daj sobie czas.
Nie musisz od razu rzucać się w kolejny związek. Warto poukładać sobie wszystko, odpocząć, przeanalizować genezę rozpadu, by następnym razem nie popełniać tych samych błędów. Na kolejną relację przyjdzie kiedyś pora, ale nie koniecznie od razu. To jest też kwestia uczciwości, bo nie da się kogoś przestać kochać z dnia na dzień, to jest cały proces. Dlatego lepiej odczekać trochę, żeby móc bez przeszkód związać się z kimś nowym, lepszym, bardziej odpowiednim.

8. Osoba, która jest winna, zawsze będzie szukać winnego
Taka smutna prawda: ktoś, kto jest winny rozpadu małżeństwa zawsze będzie starał się zagłuszyć wyrzuty sumienia szukając na siłę winy w drugiej osobie. Jeśli jesteś zdradzaną żoną, to nagle okaże się, że to ty jesteś winna zdrady, że byłaś agresywna, kłóciłaś się o wszystko i wykorzystywałaś biednego misia na wszystkie sposoby. Jeśli były ma zdolności manipulacyjne, to może okazać się, że wszyscy wokół, łącznie z twoją matką i najlepszą przyjaciółką uwierzą właśnie jemu, a nie tobie. Twoja kiedyś ukochana żonka przed rozwodem może zmienić się w zimną sukę, która zrobi wszystko, by cię zniszczyć, szczególnie, jeśli ma sporo na sumieniu. Im bardziej jedna ze stron czuje się winna, tym bardziej będzie starała się oczernić drugą. Tak działa ludzka psychika, a przyznanie się do błędu jest wyrazem bardzo dużej dojrzałości emocjonalnej i wysoko rozwiniętej samoświadomości. Dlatego nie daj się wpędzić w poczucie winy.

9. Przygotuj się psychicznie do rozprawy.
Niezależnie od tego, kto jest powodem, a kto pozwanym, czy rozwód jest z orzekaniem o winie lub bez, to zawsze sędzia będzie zadawać trudne pytania. Na pewno zapyta czy kochasz żonę lub męża, potem nastąpią pytania o czas, który upłynął od ostatniego spotkania, ostatniego seksu, czy coś was łączy (kredyt, dzieci, mieszkanie), czy widzisz jakąś szansę dla was jeszcze kiedyś, czy z kimś się obecnie spotykasz itp. Warto być świadomym, że opowiadanie o intymnych szczegółach w gronie obcych osób nie jest miłe, ale konieczne, by szybko i w miarę bezboleśnie przejść przez rozprawę. Poza tym pamiętaj, że składanie fałszywych zeznań jest karalne i stosunkowo łatwe do udowodnienia dla doświadczonego sędziego. Tak czy inaczej, mówienie o intymnych sprawach przed obcymi osobami łatwe nie jest, ale trzeba to zrobić. Na sali oprócz was będą jeszcze cztery osoby: sędzia, dwóch ławników i stenotypistka. Pomyśl, że żadnej z tych osób prawdopodobnie więcej nie zobaczysz, a poza tym one takich spraw codziennie mają po kilka, przez cały rok. Po parunastu minutach od rozprawy już nie będą cię pamiętać.

10. Nakręć się na sukces.
Wyczekiwana rozprawa może stać się źródłem radości, jakkolwiek dziwnie to nie brzmi. Jeśli bardzo chcesz się rozwieść, masz dość związku z osobą toksyczną, to pomyśl, że to tylko kilkadziesiąt minut i staniesz się znowu wolna, odzyskasz utraconą godność. Uwierz w sprawiedliwość, uwierz w mądrość i doświadczenie sędziego. Te wszystkie sztuczki byłych, maślane oczka i łgarstwa są proste do rozpracowania. Każdy sędzia jest w stanie przycisnąć odpowiednio takiego "misia", by sam przyznał się do winy. Idziesz do sądu po sprawiedliwość. Jeśli uważasz, że zostałaś skrzywdzona to złóż pozew z orzekaniem o winie. Oczywiście musisz mieć wtedy dowody (pamiętaj, że nagrania i maile nie zostaną uznane przez sędziego - zwłaszcza maile, bo aby je poznać musisz złamać prawo), lepsze będą zeznania świadków. Osoba nagrywana musi o tym wiedzieć, a przecież nikt sam z siebie się nie podłoży.

11. Jesteś po drugiej stronie?
Jeżeli to ty jesteś tą wyrachowaną wiedźmą, która chce wrobić byłego w winę na przykład dla uzyskania alimentów... albo tym "biednym, skrzywdzonym misiem", który żadnej nie przepuści, a mimo to obwinia żonę... to pamiętaj o prawie karmy. Wszystko, co robimy wraca do nas. Nie będę życzyć ci źle, bo nie potrafię, ale chcę, żebyś miał świadomość, że to wróci. Kłamstwa, machloje, nieczyste sytuacje, fałszywe zeznania i dowody - wszystko w ciebie uderzy, możesz być tego pewien. Nie dziś, nie jutro, może za rok albo za pięć lat. Świat jest energią i każda myśl i czyn są nią wypełnione. To nie magia, to nauka. Co dajesz, to wróci. Proste. I mam prośbę: nie czytaj już więcej mojego bloga. To nie jest dobre miejsce dla ciebie.

12. Pomyśl, co zrobisz po rozwodzie.
Czy będzie to opijanie sukcesu? A może spotkanie z przyjaciółkami? Albo weekend w spa? Tak czy inaczej sukcesy trzeba godnie świętować. To taki rodzaj nagrody dla samego siebie nie tyle za toksyczne małżeństwo, ale za ból i stres spowodowany przygotowaniem do rozprawy i samą rozprawą. A potem? Jak już będziesz miała orzeczenie przed sobą? Najpierw warto zadbać o sprawy urzędowe. Powrót do panieńskiego nazwiska, jeśli nie masz dzieci, jest świetną terapią. Pomaga zamknąć pewien etap życia, stanowi domknięcie ponownego uzyskania wolności.

12. Wspomnienia.
Nie warto się roztkliwiać i babrać w przeszłości. Na pewno małżeństwo miało swoje jasne strony i o nich też trzeba pamiętać, ale miało też złe i ciągłe wracanie myślami do tego, co było, sprawi, że tak naprawdę nie przepracujesz tego związku i nie będziesz w stanie iść dalej. Możliwe, że znowu zwiążesz się z kimś nieodpowiednim. Dlatego lepiej jest uniknąć wspominania i rozmyślań, a skupić się na tym, co tu i teraz.

13. Coś zyskujesz, ale i coś tracisz.
To nie jest tak, że rozwód to same superlatywy - skłamałabym, gdybym twierdziła, że tak jest. To również straty emocjonalne, zraniona duma, odczucie paniki i inne. Przede wszystkim jednak rozwód wiąże się z poczuciem straty. Tracimy całe dotychczasowe życie we dwoje, czasem też wspólnych przyjaciół, marzenia o domu i rodzinie, miłość i złudzenia. Musimy na nowo nauczyć się obdarzać ludzi zaufaniem. Ale pamiętaj, że na zgliszczach najczęściej powstaje coś nowego, dobrego, nowy początek, nowe życie. Coś tracisz, coś zyskujesz. Bilans zawsze musi się zgadzać.

14. Podatność na zranienia
Jesteś w takim stanie emocjonalnym, w którym bardzo łatwo cię zranić. Możesz mieć wysoki deficyt emocjonalny i pragnąć akceptacji, szacunku i miłości. Albo wręcz przeciwnie, chcesz szaleć i rzucić się w wir przygód. Emocje w czasie około rozwodowym szaleją i ważne, by się nich nie zatracić.

15. Poczucie winy.
Pojawia się niemal zawsze, nawet jeśli to nie ty jesteś winien rozpadu małżeństwa. Niektórzy powielają, niekoniecznie złośliwie, krzywdzący stereotyp, że winne są zawsze obie strony, ale to nie prawda. Czasem tak rzeczywiście jest, bo w końcu wiele osób nie potrafi ze sobą rozmawiać, powiela błędy w komunikowaniu się i przez to powoli związek się rozsypuje. Ale nie zawsze tak jest, dlatego jeśli czujesz, że to nie jest twoja wina to nie pozwól, by inni cię w nią wrabiali.

16. Zadbaj o odporność.
Stres towarzyszący rozwodowi jest olbrzymi. Traci na tym również twoje ciało, zaczynasz chorować, częściej się przeziębiasz. Pomyśl o tym i łykaj coś na wzmocnienie, witaminy, tran, czosnek, imbir, witaminę C, magnez.

17. Rozlicz się ze wspólnych rzeczy jeszcze przed rozprawą.
Jeśli nie macie kredytu ani wspólnych nieruchomości, to na ogół podział majątku nie będzie potrzebny. Zresztą jest na niego potrzebna osobna rozprawa, która jedynie przedłuży wszystko i dostarczy kolejnej porcji stresu. Lepiej podzielić majątek samemu przed rozwodem. Zaoszczędzicie dzięki temu czas, pieniądze i nerwy.

18. Nagrywaj rozmowy, przechowuj maile i sms-y.
Czasem mogą się przydać podczas rozprawy. Jeśli eks ci grozi lub ubliża, to pamiętaj, że na takie zachowania są odpowiednie paragrafy. Jeżeli ojciec twoich dzieci jest agresywny w stosunku do ciebie, to zadbaj o dowody - na pewno przydadzą się również podczas sprawy o opiekę nad dziećmi.

19. Poszukaj wsparcia.
Jeśli rozwód to dla ciebie coś trudnego i bardzo cierpisz, to dobrze by było znaleźć kogoś, kto ci pomoże uporać się z trudnymi emocjami. Czasem cierpienie i żal przypominają wręcz te, które przeżywa się będąc w żałobie, dlatego ważne, by chronić siebie przed takimi przeżyciami. Bywa, że wystarczy spotkanie z przyjaciółką, a bywa też, że trzeba udać się po konkretniejszą pomoc terapeuty czy psychiatry. Antydepresanty wcale nie otumaniają, wyłączają jedynie negatywne emocje i podnoszą nastrój tak, by można było normalnie żyć i działać. Nie uzależniają i są pomocne podczas terapii. A wizyta u lekarza czy psychologa to jedynie wyraz troski i dbałości o siebie, nic więcej.

Rozwód i zmiana z nim związana wcale nie musi od razu oznaczać klęski i porażki. Zmiany są dobre, choć bolesne i głęboko wierzę, że za każdym życiowym zakrętem czeka coś dobrego.
Pamiętaj też, że wiele osób przed tobą również przez to przeszło i mogą ci pomóc, chociażby w przejrzeniu pozwu i udzieleniu emocjonalnego wsparcia. Nie musisz od razu iść do prawnika, choć na pewno w trudniejszych sprawach dobrze to zrobić.

Rolą tego tekstu jest dać ci pokrzepienie, wlać nadzieję i pokazać, że warto o rozwodzie myśleć w sposób inny niż stereotypowy. Proces rozstawania się, rozwiązywania małżeństwa jest trudny - temu nie zaprzeczę - ale nie musi od razu oznaczać klęski i totalnej porażki. Może stać się impulsem do rozwoju, robienia czegoś nowego i życia wreszcie tak, jak zawsze chciałeś/-aś, ale nigdy nie miałeś/-aś odwagi. Będzie dobrze, powodzenia!

3 komentarze:

  1. Jestem świeżo po rozwodzie i to, co przeczytałam dodało mi otuchy. Serdecznie pozdrawiam. Basia

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja póki co jestem szczęśliwa w związku, ale dla tych, którzy zamierzają się rozstać, ten artykuł będzie bardzo pomocny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że te Ate wskazówki nie będą mi potrzebne. Jednak dla osób, które znajdą się w takiej sytuacji będzie to skarbnica wiedzy i wsparcia.
    Bardzo dobry tekst.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy pozostawiony komentarz. Wasze komentarze dodają mi wiary, że to, co piszę jest interesujące i pomocne.