środa, 28 września 2016

Jak się zmotywować do odchudzania?

odchudzanie | motywacja | motywacja do odchudzania

Wiele kobiet marzy o szczupłej sylwetce i jest w stanie poświęcić wiele, by ją osiągnąć. Często wyrzekają się przyjemności płynącej z jedzenia, ograniczają spożycie tłustego i słodkiego, ale kiedy zaczynają się zbliżać do ideału tracą zapał i na nowo przybierają na wadze. Właśnie dlatego ważna jest motywacja, ale nie tylko ta zewnętrzna, czyli chęć podobania się innym ludziom lub pragnienie zmieszczenia się w sukienkę o jeden rozmiar mniejszą, ale przede wszystkim wewnętrzna, ta która siedzi głęboko w podświadomości.


Ten rodzaj motywacji trzeba wspierać za pomocą różnych technik. Dzięki temu zawsze pozostaniesz zmotywowana i nie będziesz potrzebować dodatkowej zachęty do rozpoczęcia odchudzania i kontynuowania potem diety i treningów. Oto kilka sposobów na wzmocnienie poziomu motywacji podczas procesu utraty wagi:
  1. Za każdym razem, kiedy zjesz coś tuczącego sprawdź, ile to ma kalorii, a następnie, jak długo trzeba ćwiczyć, by je spalić. Następnie zapisz to na kartce i dodaj do swojej codziennej porcji ćwiczeń. Zapisywanie jest bardzo ważne - działa to jak formalne zobowiązanie, rodzaj umowy z samą sobą. Na przykład zjedzenie cheeseburgera z frytkami to ponad 690 kcal. Tyle samo spalisz w ciągu 141 minut jazdy na orbitreku. Wydaje się, że to tylko mały burger i kilka frytek, ale pomyśl, że po 60 minutach na małym obciążeniu masz już dość.
  2. Przygotuj dwie szklanki lub przezroczyste wazoniki. Do jednej z nich wsyp tyle szklanych pastylek lub jakichkolwiek innych drobnych przedmiotów, ile kilogramów chcesz zrzucić. W trakcie tracenia na wadze przekładaj z jednej do drugiej po tyle pastylek, ile kilo straciłaś.
  3. Zrób sobie plan treningowy. Wystarczy, że wydrukujesz kalendarz na dany miesiąc i powiesisz go w miejscu, w którym często jesteś. To może być biuro, sypialnia lub łazienka. Ważne, żebyś często na niego zerkała. Zaplanuj konkretny typ wysiłku w konkretne dni, a potem zapisuj, ile z tego udało ci się zrealizować. Na bieżąco będziesz mogła obserwować swoje postępy, no i nikt ci nie zarzuci, że nie ćwiczysz.
  4. Kup seksowny komplet bielizny i powieś go w sypialni, ale nie w szafie na wieszaku, tylko na zewnątrz. Spoglądając na niego spróbuj wyobrazić sobie, jak będziesz w nim wyglądać. Rób to dość często.
  5. Znajdź jak najwięcej cytatów motywujących do zrzucenia wagi, napisz każdy z nich na małej kartce i poprzyklejaj w kilku miejscach w domu. Możesz również ustawić wygaszacz ekranu w komputerze lub telefonie z jakimś inspirującym hasłem.
  6. Znajdź w internecie zdjęcie kogoś podobnego do ciebie, kto ma idealne ciało, szczupłe i wyrzeźbione. Następnie wrzuć je jako tło w telefonie. Dzięki temu w twojej głowie utrwali się obraz osoby, którą chcesz być.
Jestem bardzo ciekawa jakie są wasze sposoby? Co dopisałybyście do tej listy?

10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. I to naprawdę działa - na bieżąco masz własne postępy przed oczami, zmaterializowane wręcz :).

      Usuń
  2. Moją motywacją do zrzucenia wagi jest chęć zostania matką w niedalekiej przyszłości. Chwilowo jestem troszkę za ciężka na ciąże a bardzo z mężem już chcielibyśmy zostać rodzicami. Od ponad 2 miesięcy chodzę regularnie na siłownie i nie jem posiłków po godzinie 18. Momentami jest ciężko ale tak szybko się nie poddam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli mogę Ci coś doradzić - odstaw słodycze. Całkiem. Ewentualnie jakieś daktyle od czasu do czasu. Miesiąc, dwa i zniknie do 5 kg. Piszę z autopsji - było ciężko, ale da się przeżyć bez słodyczy :).

      Usuń
  3. Bardzo ciekawe i pomocne porady odnośnie znalezienia motywacji do odchudzania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Osobiście nie jestem zwolenniczką liczenia kalorii i "karania się". Punkty 2 i 4 są rewelacyjne, a co do ostatniego to nie tyle jaką osobą, a jakie mieć ciało. :)
    Moja mała rada? Nie skupiać się na utracie wagi tylko na efekcie końcowym! Wizualizować sobie siebie z ciałem o jakim marzymy, jak się będziemy wtedy poruszać, jak czuć i zacząć się tak czuć! :) I jeszcze jedno. Nie ćwiczyć z przymusu, z konieczności utraty wagi, a dla zdrowia i przyjemności. Treningi z przymusu nie są tak skuteczne, tym samym nie działają dobrze na naszą psychikę. Dobry trening to taki, który kształtuje ciało, ale także umysł! :)
    Nie warto także martwić się, że kilogramy nie uciekają,a my katujemy się treningami. Wtedy lepsza będzie metoda mierzenia swojego ciała. Podczas rozwijania mięśni możemy stać w miejscu z wagą, za to obwody się zmniejszają. :)
    I ostatnie, nie warto katować się dietami. One nastawiają nas cały czas na konieczność zrzucania wagi, dlatego rzadko widać efekty albo bardzo szybko wracamy do "starej" wagi. Radzę przejść po prostu na zdrowe i racjonalne odżywianie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje mi się, że przede wszystkim to tym, co pomaga wytrwać, jest wyrobienie nawyków - jeśli coś staje się dla ciebie nawykiem, rutyną, to ciężej jest to porzucić. Kiedy się przyzwyczajasz. Ja mam tak np. z "niezdrowymi" słodyczami - mam na nie ochotę raz na jakiś czas, ale kiedy już je zjem, to mi nie smakują i psychicznie czuję się źle :D. To kwestia "przestawienia" się, zmiany myślenia. :) Też tak jak napisała osoba wyżej - dieta to długotrwała zmiana, a nie krótki kaprys. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak: zdrowy tryb życia powinien wejść nam w krew, powinien stać się codziennością, a nie jedynie chwilowym działaniem. Bo jeśli wrócimy do złych nawyków to efekt jojo murowany :).

      Usuń
  6. Jeśli chodzi o liczenie kalorii to troszkę ślepa uliczka. Bo one są potrzebne. Dużo ważniejsze jest co jemy.. a nie ile to ma kalorii. :) Ważniejsze niż utracone kilogramy, są utracone centymetry. Kg tłuszczu do kg mięśni to tak jak kilogram pierza do kilograma piasku...
    Szukanie porównań też jest niebezpieczne, bo można się jeszcze gorzej zdołować.
    Najważniejsza jest chyba wytrwałość.. bo co mi będzie z motywacji jak nie nastąpi krok drugi czyli przetrwanie to co nastąpi potem.. a nastąpią: krew pot i łzy. I trzeba mieć tego świadomość. :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale jest różnica, jeśli prowadząc tryb życia siedzący zjemy 1800 czy 3000 kcal i z tym się chyba zgodzisz?
      W przeliczaniu kalorii na ilość czasu potrzebną do ich spalenia chodzi też o wzmocnienie świadomości i pracę nad złymi nawykami żywieniowymi: nie opłaca się zjeść pączka, skoro oznacza to kilka godzin ćwiczeń.

      Usuń

Dziękuję serdecznie za każdy pozostawiony komentarz. Wasze komentarze dodają mi wiary, że to, co piszę jest interesujące i pomocne.