piątek, 7 października 2016

Business English Magazine


Od pewnego czasu zaczęłam coraz większą wagę przykładać do nauki języków. Niedawno zaczęłam przygodę z włoskim, a teraz szukam korepetycji ze słowackiego. Jednak w związku z moimi bieżącymi planami zawodowymi zaczęłam uczyć się także angielskiego biznesowego. Nie mam zbyt wiele wolnego czasu, więc lekcje nie wchodzą w grę. Szukałam jakichś podręczników, ale ich ceny zapierały dech w piersiach, więc zdecydowałam się na prenumeratę Business English MagazineJest to dwumiesięcznik w całości poświęcony tematyce biznesowej, ale żeby nie było tak monotematycznie, to kilka razy w roku wychodzą różne wydania specjalne, jak na przykład: "Business Travel", "Corporations", "Taboo" czy też "Business English in Practice".

Dobrym pomysłem jest możliwość odsłuchania artykułów - wystarczy tylko zeskanować kod, który znajduje się przy każdym tekście. Można również pobrać dodatek tematyczny - w obecnym wydaniu jest to "Hotel & Leisures Facilities". Pod tekstami znajduje się słownik, w którym przetłumaczone są prawie wszystkie słówka i co istotne podana jest tam też ich transkrypcja fonetyczna - czyli to, jak się każde słowo wymawia. Tłumaczenia są ponumerowane, więc można je łatwo znaleźć.

Podstawowa wersja magazynu podzielona jest na kilka działów. Są to m.in. "In brief", "International", "Business profile", "Business Woman", "Business Trends", "money", "travel", "Technology". Zdecydowanym plusem jest to, że wszystkie artykuły są bardzo ciekawe, przypominają te, które można przeczytać w polskich magazynach o biznesie. Sporą niespodzianką był dla mnie artykuł o kolorowankach dla dorosłych, które wprost uwielbiam i o mojej ulubionej rysowniczce, Johannie Basford. Inną zaletą jest z pewnością to, że oprócz nauki angielskiego można z tego magazynu czerpać sporą dozę inspiracji dla własnego biznesu. Takie magazyny jak ten pomagają otworzyć się na nowe pomysły, a zawarte w nich informacje zasiewają małe ziarenko, które może przerodzić się za jakiś czas w dobrze prosperującą firmę. Pokazują, że na Zachodzie ludzie mają zdecydowanie inną mentalność, są bardziej kreatywni, nie myślą tak sztampowo jak u nas i są bardziej otwarci na zmiany. Zapewne nie będzie nic dziwnego w tym, że moim ulubionym działem jest "Business Woman" - można w nim znaleźć artykuły o normalnych kobietach, które dzięki samodyscyplinie i ciągłemu, upartemu dążeniu w górę odniosły prawdziwy sukces w życiu zawodowym.

Wydanie specjalne "Business English in Practice" to już zupełnie inna publikacja. Na około 80 stronach wyróżniają się trzy główne działy "Written Communications", "Face to face" oraz "General". Są tam poradniki dotyczące pisania maili biznesowych, ofert handlowych, prowadzenia negocjacji, technik sprzedaży itp. Same konkrety i bardzo praktyczne informacje.

"Business Travel" to zbiór wielu przydatnych tekstów dotyczących takich rzeczy, jak różnice kulturowe i etykieta z nich wynikająca, planowanie podróży służbowych, aplikacje na smartfony ułatwiające podróżowanie i komunikowanie się, a także porady, jak po prostu odpocząć w czasie takich wyjazdów. Wydanie "Corporations" nie interesuje mnie jakoś specjalnie, po prostu nie chcę pracować w korpo i nie widzę tam dla siebie miejsca w przyszłości. No ale sądzę, że i tak warto przeczytać ten magazyn, niezależnie jaki mamy indywidualny stosunek do takich firm. Powód jest prosty: nauka słownictwa i nowe, ciekawe informacje. Magazyn "Taboo" zostawiłam na koniec. Traktuje on o współczesnym niewolnictwie, prostytucji, sponsoringu i przemyśle pornograficznym, czyli w zasadzie o trudnych sprawach. Szczerze mówiąc nie byłam dotąd w nastroju, by zacząć go czytać, jednak wolę stricte biznesowe inspiracje, niż ciężkie, społeczne tematy. Zdecydowanie nie jest to mój krąg zainteresowań.

Podsumowując, cały cykl to mnóstwo nie tylko nowych słówek, ale tego co cenię najbardziej: ciekawych, praktycznych i inspirujących informacji podanych w ładnej szacie graficznej. Do zalet dodałabym niską cenę magazynu, szeroki zakres tematyczny, bardzo dużo nowych słów i możliwość odsłuchania artykułów online (trzeba podać specjalny kod).


A wy z czego korzystacie podczas nauki angielskiego? Czy angielski biznesowy jest wam potrzebny? Czy nauka tego języka przychodzi wam łatwo? Jestem bardzo ciekawa waszych odpowiedzi :).

4 komentarze:

  1. Ja parę lat temu zaczęłam się uczyć hiszpańskiego i aż nazbyt szybko szła mi nauka (byłam zdziwiona, bo korzystałam tylko z jednego podręcznika, do którego były 2 płyty dołączone). Niestety z przyczyn niezależnych ode mnie, musiałam przerwać naukę i już tak wyszło, że do niej nie wróciłam, od jakiegoś czasu moim priorytetem stał się angielski, i myślę nad francuskim poważnie. Ale z tego, co zdążyłam się zorientować to nic nie zastąpi nauki w praktyce, czyli w danym kraju, obcowanie z cudzoziemcami czy zapisanie się do jakiejś szkoły językowej już w danym państwie, np. w Anglii.

    Wczoraj byłam w Empiku i była przecena na podręczniki do nauki języków, największy wybór oczywiście w książkach do nauki angielskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, praktyka języka to podstawa. Ja mam to szczęście, że wiele osób z mojego otoczenia mówi biegle po angielsku i mogę z nimi rozmawiać.

      Usuń
  2. Ej super sprawa! Dobrze wiedzieć, że jest taki magazyn, bo te książki do angielskiego to na prawdę jest jedna wielka masakra. Znasz jeszcze jakieś inne tego typu magazyny tylko w innych językach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam jeszcze magazyn do nauki włoskiego, "Italia Mi Piace". Czytam go od roku i polecam - jest bardziej uniwersalny, niż "Business English", bo traktuje o wszystkim, także o kuchni, kulturze, rozrywce itp.

      Usuń

Dziękuję serdecznie za każdy pozostawiony komentarz. Wasze komentarze dodają mi wiary, że to, co piszę jest interesujące i pomocne.