wtorek, 21 marca 2017

Nielubiana praca. Jak zmienić nastawienie do niej?

Nielubiana praca - jak zmienić do niej nastawienie?

W tym miesiącu mija czwarta rocznica odkąd zaczęłam pisać tego bloga. Na początku miał on być jedynie miejscem, w którym będę mogła poruszać interesujące mnie tematy oraz swego rodzaju odskocznią od rzeczywistości. Miałam swoją koncepcję, ale jak to zwykle bywa to odbiorcy zdecydowali, że zaczęłam częściej poruszać pewne kwestie. Należą do nich między innymi praca i życiowa pasja. Artykuły, w których poruszam te tematy były bardzo często odwiedzane na moim blogu. 

W ciągu tych czterech lat w moim życiu zawodowym zaszły bardzo duże zmiany. Nie zdecydowałam się na to, by zacząć na blogu zarabiać, ponieważ mam inne bardzo ciekawe, inspirujące i absorbujące zajęcie. Moją największą pasją jest branża e-commerce - głównie sport i outdoor. Budzę się co rano z uśmiechem na ustach, pełna zapału. To, co robię daje mi olbrzymią satysfakcję, zwłaszcza, że na co dzień widzę efekty swoich działań. 

Były w moim życiu jednak i takie chwile, kiedy wychodziłam do pracy z myślą, że oto zstępuję na dno piekieł. Przez cały dzień siedziałam i marzyłam o tym, by już była ta godzina, o której wychodzę do domu. Najpierw miałam toksyczną szefową, a potem szefa despotę. Wykonywałam różne stresujące zajęcia, padłam ofiarą mobbingu i intryg. Oczywiście miałam też super pracodawców i wspaniałe ekipy. Poznałam bardzo wartościowych ludzi, z którymi przyjaźnię się od lat. Nieuczciwością byłoby przecież pisać tylko o negatywnych chwilach. Jednak fakt faktem, że nie lubiłam swojej pracy. Moje nastawienie zmieniło się, gdy przeczytałam artykuł w magazynie dla HR-owców o tym, jak dużo czasu spędzamy w pracy. Byłam w szoku. Nie lubiłam miejsca, w którym się znajdowałam. Nie wykorzystywałam maksymalnie czasu, a to co robiłam nie dawało mi radości. Postanowiłam to zmienić, wykorzystać maksymalnie chwile spędzone w pracy, poprawić efektywność, a przede wszystkim bardzo dużo się uczyć. Opracowałam krótki plan, jak polepszyć mój nastrój w pracy i jak zacząć lubić to, co robię.

Uśmiech i poranne rytuały

Odkryłam, że uśmiech jest jednym z czynników zmieniających nastawienie. Jeśli miałam beznadziejny nastrój, to poprawiałam go przez uśmiechanie się do osób w pracy, a nawet to mojego znienawidzonego, okropnego szefa. Wykorzystywałam też poranki. Śniadanie zawsze jadłam w domu, ale w pracy co rano robiłam sobie swoją ulubioną herbatę i przeglądałam branżową prasę. Dzięki temu płynnie wchodziłam w swoje codzienne obowiązki.

Dotleniające ćwiczenia

Od siedzenia przy biurku zaczął boleć mnie kręgosłup, więc co godzinę starałam się wychodzić na chwilę do toalety. Tylko tam byłam sama i miałam dość miejsca, by trochę się poruszać. Robiłam kilka przysiadów i ćwiczeń rozciągających nie wymagających siadania na ziemi lub kładzenia się. Jeśli tylko była możliwość, to wychodziłam przed budynek zaczerpnąć trochę powietrza. Tlen przedostawał się do krwiobiegu, a ja zaczynałam sprawniej myśleć.

Lista rzeczy do zrobienia

Od wielu lat, myślę że na pewno od dwudziestu, nie rozstaję się z kalendarzem. Jest to typowy kalendarz dzienny, o książkowym formacie. Zapisuję w nim wszystko, co mam zrobić danego dnia. I tak robiłam też w każdej mojej poprzedniej pracy. Oprócz tego prowadziłam arkusz z raportem, w którym zapisywałam, poniekąd dla szefa, ale w sumie głównie dla siebie, wszystko to, co udało mi się danego dnia zrealizować. Dzięki liście rzeczy do zrobienia miałam jasno i wyraźnie przedstawione cele na dany dzień. Zamiast rozmieniać się na drobne i zajmować mnóstwem rzeczy na raz wiedziałam, co mam zaplanowane na dany dzień i mogłam skupić się tylko na tym.

Miejsce pracy

Starałam się zachowywać porządek. Segregatory, przegródki na faktury i na długopisy w szufladzie, półki na katalogi, a przede wszystkim brak jedzenia przy biurku - to znacząco ułatwiało mi pracę. W tej chwili w moim biurze na ścianie wiszą kalendarz i zdjęcia z gór, a za oknem mam fragment panoramy Beskidu Śląskiego. Dzięki temu mogę się na moment oderwać i odwrócić zmęczony wzrok od komputera. Uporządkowane otoczenie w którym pracuję sprawia, że jestem bardziej efektywna.

Skupienie na efektach

Mimo że niemal nigdy nie rozliczano mnie za efekt, to zawsze stawiałam przed sobą jakiś cel do zrealizowania. Dzięki temu mogłam przestać myśleć o tym, co się dzieje w pracy, jak bardzo wyczerpuje mnie dana sytuacja, a zamiast tego skupić się na działaniu. 

Maksymalne wykorzystanie czasu

Na twojej obecnej pracy świat się nie kończy, więc warto wykorzystać każdą minutę w pozytywny sposób - przede wszystkim na naukę. Skąd wiesz, czy za jakiś czas nie otworzysz podobnej firmy? A może kolejne zajęcie będzie podobne i to, co wiesz ułatwi ci pracę? Zawsze starałam się tak robić, by przyswoić jak najwięcej nowych informacji i nauczyć się nowych umiejętności, nawet jeśli pracodawca nie miał w zwyczaju wysyłać pracowników na szkolenia. 

A ty jakie masz patenty na to, by przetrwać w nielubianej pracy?

5 komentarzy:

  1. Moim zdaniem sposobem na polubienie pracy może być także poszukanie w niej plusów - może mamy fajne koleżanki/kolegów, może jest blisko, albo jest dobry pakiet socjalny - grunt to znaleźć jakiś punkt zaczepienia a wtedy już zawsze trochę bliżej do polubienia nielubianej pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe patenty, warte wykorzystania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam,
    Widzę, że przydałoby Ci się profesjonalne logo na bloga. Wykonam takie za niewielką cenę, zapraszam do kontaktu i do obejrzenia mojego portfolio http://www.dsgrafika.portfoliobox.net/
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rano spodziewaj się na mailu faktury za link sponsorowany. Reklama na blogu jest płatna.

      Usuń
  4. W nielubianej pracy ważna jest przede wszystkim atmosfera między zespołem. Jeśli nie lubisz swojej pracy i nie lubisz współpracowników, to tragedia gotowa. Zauważyłam u siebie mocny spadek motywacji do pracy, ale przyświeca mi cel, więc zgadzam się z ostatnim punktem na tyle, żeby podpisać się pod nim każdą kończyną. Uśmiechać się mogę ile wlezie do swoich koleżanek i kolegów w pracy. Gorzej z klientami :D Jeśli nie ma dużego ruchu, to mój customer service jest wzorowy. Jeżeli jest duży ruch, to zazwyczaj brakuje nam rąk do pracy, ja się stresuję i moja resting bitch face gotowa. Kiedyś ludzie wytrzymywali dziesięciolecia w jednej pracy. Doprawdy nie wiem, jak oni to znosili...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy pozostawiony komentarz. Wasze komentarze dodają mi wiary, że to, co piszę jest interesujące i pomocne.